Nie wszystkie firmy IT chcą, by kod pisała sztuczna inteligencja. Mimo ograniczeń 7 na 10 programistów korzysta z AI
Nie wszystkie firmy IT chcą, by kod pisała sztuczna inteligencja. Mimo ograniczeń 7 na 10 programistów korzysta z AI
Szybkość dostarczania, koszty wytworzenia i jakość aplikacji to główne pola rywalizacji firm IT. Sztuczna inteligencja jest już powszechnym standardem służącym do optymalizacji tego procesu. Badania pokazują, że 2/3 organizacji korzysta z asystentów programowania wspieranych przez AI. Co jednak zaskakujące, po rozwiązania tego typu sięga ponad 71 proc. programistów w firmach, których wewnętrzne polityki wykluczają taką możliwość[1]. Jakie skutki może spowodować takie podejście?
Kto dzisiaj programuje?
Pisanie kodu i wytwarzanie oprogramowania są obszarami, w których najwięcej (64 proc.) europejskich firm zauważa potencjał sztucznej inteligencji. To więcej niż w przypadku analizy danych (39 proc.) czy sprzedaży i marketingu (30 proc.)[2]. Co więcej, już niemal 7 na 10 organizacji wdrożyło asystentów AI w celu wytwarzania oprogramowania[3]. Nie oznacza to jednak, że nowe narzędzia przyczyniają się do zwolnień deweloperów. Wprost przeciwnie – szacunki pokazują, że wdrożenie sztucznej inteligencji w większości firm IT będzie prowadziło do zwiększenia zatrudnienia. W tym roku przewiduje się wzrost liczby miejsc pracy w Europie o 27 proc., a w 2027 – o 17 proc.[4].
Podczas organizowanej w Polsce konferencji Linux Polska DevOps Cup 2026 uwagę na tę kwestię zwrócił Breno Gomes, Solution Architect w GitLab. W swoim wystąpieniu przyznał, że sztuczna inteligencja jest obecna na każdym etapie pracy w jego firmie – od momentu nauki, aż po proces tworzenia kodu. Powodem wdrożeń nie jest chęć zastąpienia pracowników (kierowników projektów, programistów czy specjalistów ds. bezpieczeństwa), a uzupełnienie ich działań. Sebastian Jaworski, wiceprezes Linux Polska, również przyznaje, że rozwiązania AI wspierają firmy w wielu obszarach, w tym w pisaniu kodu.
– Sztuczna inteligencja stała się trzonem najważniejszych platform deweloperskich. Dostępne narzędzia są wykorzystywane na różnych etapach wytwarzania oprogramowania. Programiści z powodzeniem korzystają z automatycznych sugestii kodu, edycji wieloplikowej czy analizy podatności. Agenci AI mogą generować propozycje poprawek wraz z uzasadnieniem, a także priorytetyzować zadania. Nowe funkcjonalności są wsparciem w tworzeniu jak najlepszych rozwiązań. Przede wszystkim jednak zdecydowanie przyspieszają realizację najbardziej żmudnych i czasochłonnych zadań związanych z projektowaniem i analizą kodu – wylicza Sebastian Jaworski, wiceprezes Linux Polska.
Polityka firmowa odłożona na półkę
Możliwości narzędzi AI nie zawsze idą w parze z przygotowaniem organizacji do ich wykorzystania. Głównym problemem okazuje się bezpieczeństwo IT – na brak specjalistów z tego obszaru zwraca uwagę niemal połowa (48 proc.) europejskich organizacji. To o 14 punktów procentowych więcej w porównaniu do danych globalnych[5]. Luka kompetencyjna może być jednym z powodów wprowadzenia zakazu korzystania ze sztucznej inteligencji do tworzenia kodu. Okazuje się jednak, że firmowa polityka nie zawsze jest przeszkodą – mimo restrykcji w 7 na 10 organizacji agenci AI wspierają programistów w codziennych zadaniach. Jak wyjaśnia Kacper Szczepaniuk, Observability Specialist w Linux Polska, działanie to wiąże się ze sporym ryzykiem.
– Do środowisk developerskich coraz szybciej wprowadzane są modele językowe, agenci AI i inne narzędzia wspierające programowanie. Problemem jest jednak to, że tempo wdrożeń sztucznej inteligencji zdecydowanie przekracza możliwości organizacji w zakresie opracowania i implementacji odpowiednich procedur. W efekcie firmy korzystają z rozwiązań, których wpływ na bezpieczeństwo nie jest do końca zbadany. Może się okazać, że deweloper pracuje z narzędziami dostawców, którzy wykorzystują udostępnione dane do trenowania swoich modeli językowych. W praktyce oznacza to ryzyko ujawnienia tajemnicy przedsiębiorstwa. Brak procedur dotyczących narzędzi AI może wpłynąć również na bezpieczeństwo tworzonych aplikacji, na przykład w związku z wykorzystaniem kodu podatnego na ataki – wyjaśnia Kacper Szczepaniuk, Observability Specialist w Linux Polska.
Najpierw bezpieczeństwo, potem korzyści
Rezygnacja z wykorzystania rozwiązań AI przed opracowaniem i skutecznym wdrożeniem polityki bezpieczeństwa to perspektywa racjonalna, choć mało realna. Nawet jeśli organizacja wprowadzi zakaz korzystania z określonych narzędzi i będzie kontrolowała jego przestrzeganie, deweloperzy mogą bardzo szybko znaleźć alternatywę. Maciej Wawrzyniak, dyrektor obszaru baz danych i inżynierii danych w Linux Polska, wskazuje, że w związku z tym firmy powinny dążyć do wdrożenia sprawdzonych rozwiązań, zamiast unikać tematu sztucznej inteligencji.
– Każdy model AI wykorzystywany w procesie produkcyjnym powinien uprzednio zostać przeanalizowany pod kątem pochodzenia, historii i podatności. Dodatkowo konieczne jest opracowanie polityki bezpieczeństwa, regulującej między innymi zasady korzystania z narzędzi i zakresu danych, który jest im udostępniany. Co istotne, o sztucznej inteligencji nie należy myśleć w kategorii zupełnie osobnych, niezależnych rozwiązań. Narzędzia AI wdrożone w organizacji stają się bowiem częścią ekosystemu IT. Dlatego tak ważne jest, by były dopasowane do infrastruktury i wymogów bezpieczeństwa konkretnej organizacji – dodaje Maciej Wawrzyniak, dyrektor obszaru baz danych i inżynierii danych w Linux Polska.
Kwestia ryzyka związanego z wykorzystaniem sztucznej inteligencji stała się podstawą do uchwalenia w 2024 roku przez Unię Europejską rozporządzenia o sztucznej inteligencji (AI Act). Od dwóch lat nowe przepisy są sukcesywnie wdrażane w krajach członkowskich, w tym w Polsce. Zgodnie z unijnym prawem systemy AI dostępne na europejskim rynku muszą spełniać określone normy i standardy bezpieczeństwa, a organizacje są zobowiązane między innymi do przeprowadzenia oceny ryzyka wykorzystywanych rozwiązań oraz zapewnienia rozwoju kompetencji pracowników w zakresie sztucznej inteligencji.