Krótkoterminowe należności to już 40% aktywów obrotowych firm. Po jakie narzędzia sięgają przedsiębiorcy, aby zachować płynność?
Krótkoterminowe należności to już 40% aktywów obrotowych firm. Po jakie narzędzia sięgają przedsiębiorcy, aby zachować płynność?
W pierwszym kwartale tego roku krótkoterminowe należności przedsiębiorstw stanowiły ponad 40 proc. ich aktywów obrotowych[1]. To wzrost o niemal 9 proc. rok do roku i sygnał, że polskie firmy mogą mieć problem z zachowaniem bieżącej płynności. Zwiększone zapotrzebowanie na kapitał obrotowy może być rezultatem dynamicznego wzrostu i realizacji nowych kontraktów z dłuższymi okresami rozliczeniowymi. Niekiedy jednak problemy z płynnością wynikają z kultury płatniczej, a problemy z odzyskiwaniem należności potrafią „rozlewać się” na inne firmy w danej gałęzi gospodarki. To często powoduje reakcję łańcuchową i prowadzi do bankructw – w pierwszym półroczu zanotowano upadłość 202 firm[2]. Co robią przedsiębiorcy, aby zachować zdolność do regulowania bieżących zobowiązań?
Zatory płatnicze to realne zagrożenie. Polskie firmy czekają na należności średnio 21 dni dłużej, niż wynika z faktur
Według najprostszej i najbardziej zrozumiałej definicji płynność przedsiębiorstw oznacza ich zdolność do terminowego regulowania bieżących zobowiązań, a więc m.in.: wypłaty wynagrodzeń, rozliczeń z dostawcami materiałów, półproduktów i towarów czy spłaty rat zaciągniętych kredytów i pożyczek. Płynność przedsiębiorstwa można mierzyć w sposób statyczny, na podstawie danych ujętych w bilansie, np. na konkretny dzień, i rachunku zysków i strat lub podejść do tego zjawiska w sposób dynamiczny, analizując przepływy pieniężne w określonym przedziale czasowym.
- Niemal 2/3 przedsiębiorców w Polsce obawia się zatorów płatniczych[3] – mówi Agnieszka Siemieniuk, ekspertka Intrum, firmy specjalizującej się w zarządzaniu wierzytelnościami. – Za opóźnienia w płatnościach odpowiedzialne są zarówno inne biznesy, jak i organizacje publiczne, a średni czas oczekiwania po upłynięciu terminu to odpowiednio 21 i 17 dni[4]. W księgach wszystko wygląda dobrze, ale problem pojawia się, gdy trzeba zapłacić pracownikom, dostawcom czy podwykonawcom. Zatory płatnicze szybko przestają być problemem jednej organizacji i zaczynają zagrażać płynności sektora, a nie każda firma jest w stanie sięgnąć po dodatkowy kapitał obrotowy – koszt jego pozyskania jest zmartwieniem trzech na pięciu przedsiębiorców[5] – dodaje.
Co składa się na płynność w polskich firmach?
Płynność to nie tylko gotówka na rachunku bankowym. Składają się na nią wszystkie aktywa obrotowe, a więc takie, które mają przynieść korzyść ekonomiczną w okresie krótszym niż dwanaście miesięcy. Zwykle szereguje się je od najmniej do najbardziej płynnych, czyli kryterium jest zdolność do zamiany ich na gotówkę. Listę otwierają zapasy, a więc materiały, półprodukty, towary handlowe i gotowe produkty. Kolejne pozycje to należności krótkoterminowe, inwestycje krótkoterminowe w postaci papierów wartościowych, udzielonych pożyczek i środków w kasie przedsiębiorstwa oraz krótkoterminowe rozliczenia międzyokresowe[6].
- Istnieją trzy główne wskaźniki płynności przedsiębiorstw. Płynność bieżąca jest stosunkiem aktywów obrotowych do krótkoterminowych zobowiązań – ten wskaźnik powinien mieścić się w przedziale 1,5-2, a jego spadek poniżej 1 może oznaczać utratę zdolności do regulowania zobowiązań. Płynność szybka to aktywa obrotowe pomniejszone o zapasy, a płynność gotówkowa to stosunek posiadanych środków pieniężnych do krótkoterminowych zobowiązań – mówi Agnieszka Siemieniuk, ekspertka Intrum.
Utrzymywanie wskaźników płynności powyżej optymalnych poziomów wcale nie musi być dobrą informacją. Wiąże się to często z utraconymi korzyściami, czyli kosztem alternatywnym niezrealizowanych inwestycji, a w warunkach inflacji wartość środków, które „nie pracują”, systematycznie spada.
Bezpieczeństwo, wiarygodność, możliwości rozwoju i spokój. Dlaczego płynność jest ważna?
Dbanie o bieżącą płynność pozwala przedsiębiorstwom budować odporność na zawirowania rynkowe, opóźnienia w płatnościach czy niespodziewane wydatki. Przykładem mogą być koszty wynikające z eksploatacji wykorzystywanych w przedsiębiorstwie aktywów trwałych.
– Zdolność terminowego regulowania zobowiązań buduje naszą wiarygodność w oczach kontrahentów i instytucji finansowych – mówi Agnieszka Siemieniuk z Intrum. – To szansa na wynegocjowanie korzystniejszych warunków kontraktów, a gdy będziemy chcieli sięgnąć po zewnętrzne finansowanie, historia rozsądnego zarządzania kapitałem obrotowym może ułatwić nam uzyskanie preferencyjnego oprocentowania lub dłuższego okresu kredytowania – dodaje.
Wysoka płynność pozwala odważniej planować rozwój firmy, a gdy nadarzy się możliwość np. zakupienia materiałów czy środków trwałych w okazyjnej cenie, to łatwiej będzie z niej skorzystać. Nie należy też lekceważyć psychologicznych aspektów płynności finansowej – firma, która nie musi przez cały czas walczyć o przetrwanie, może skupić się na faktycznie przynoszących korzyści zadaniach i spokojniej analizować sygnały płynące z otoczenia.
Jak zarządzać płynnością w przedsiębiorstwie?
- Aby utrzymać płynność, warto monitorować sytuację w różnych obszarach naszej działalności – mówi Agnieszka Siemieniuk. – Niezwłoczne wystawienie faktury oraz oferowanie skonta może przyspieszyć spłynięcie należności. Jeśli nasza pozycja na to pozwala, negocjujmy terminy płatności – optymalnie jak najdłuższe z dostawcami i jak najkrótsze z naszymi kontrahentami. Już przeszło pięćdziesiąt procent przedsiębiorców zabezpiecza się, wymagając płatności „z góry” – ten wskaźnik wzrasta w kolejnych edycjach naszego badania, a jeszcze w 2020 r. utrzymywał się na poziomie 25 procent[7] – dodaje.
W niektórych branżach znaczenie dla płynności ma też praca z zapasami – audyt magazynu pozwala zidentyfikować towary, które wolniej rotują lub zwyczajnie zalegają w tym samym miejscu od miesięcy. Zmiana sposobu gospodarowania zapasami często pozwala uwolnić środki, które można przeznaczyć na spłatę bieżących zobowiązań.
Co zrobić, jeśli napotkamy problem z płynnością?
– Przedsiębiorcy mają dziś naprawdę wiele możliwości i w razie kłopotów mogą sięgnąć po zewnętrzne wsparcie. Limit na rachunku bieżącym, linia kredytowa czy kredyt obrotowy to narzędzia, z których warto mądrze korzystać, zwłaszcza jeśli problemy z płynnością wynikają z dynamicznego wzrostu. Pamiętajmy jednak, że instytucje finansowe zachowują dużą ostrożność w udzielaniu pożyczek, dlatego nie w każdej sytuacji uda nam się sięgnąć po tego typu środki. Pomocna może się także okazać współpraca z firmą specjalizującą się w zarządzaniu wierzytelnościami. Faktoring lub profesjonalna windykacja pozwalają uzyskać dostęp do należnych nam środków i poprawić wskaźniki płynności – mówi ekspertka Intrum.
Warto wspomnieć o jeszcze jednym narzędziu do zarządzania zaległymi należnościami, po które firmy sięgają relatywnie rzadko. Dyrektywa 2011/7/UE w sprawie przeciwdziałania opóźnieniom w płatnościach pozwala przedsiębiorstwom wystawić notę, jeśli kontrahent nie wywiąże się z ustalonego terminu. To 40, 70 lub 100 euro, w zależności od wysokości kwoty transakcji[8]. Mechanizm jest automatyczny, ale za każdym razem stosuje go zaledwie 23 proc. firm, a 44 proc. nigdy nie skorzystało z przysługującego im prawa[9]. Przedsiębiorcy dokładnie ważą potencjalne koszty i korzyści: kwoty przewidziane przez regulatorów są relatywnie niskie, a na szali często znajdują się relacje biznesowe z naszymi kontrahentami.
Zarządzanie płynnością firmy ma znaczenie zarówno „taktyczne”, w krótkim okresie, a długofalowo może decydować o rentowności przedsiębiorstwa i jego rynkowym „być albo nie być”. Warto więc na bieżąco monitorować wskaźniki i mądrze wykorzystywać dostępne rozwiązania, zarówno te wynikające z przepisów prawa, jak i te oferowane przez podmioty z branży windykacyjnej i finansowej.
[1] https://businessinsider.com.pl/finanse/wzrost-sprzedazy-a-plynnosc-finansowa-kiedy-duzy-portfel-faktur-wymaga-innego/cbn9jsd