AI w finansach: blisko 2/3 firm już korzysta, ale tylko co trzecia rozumie unijny AI Act
AI w finansach: blisko 2/3 firm już korzysta, ale tylko co trzecia rozumie unijny AI Act
Polskie firmy wdrażają sztuczną inteligencję w finansach szybciej, niż poznają reguły jej stosowania. Niemal dwie trzecie z nich korzysta już z narzędzi AI w obsłudze płatności[1], ale tylko 36% deklaruje dobrą znajomość unijnego rozporządzenia o sztucznej inteligencji (AI Act)[2]. To luka, która już wkrótce może oznaczać realne ryzyko: od sierpnia 2026 r. przepisy AI Act zaczną w pełni obowiązywać, a polski nadzór nad sztuczną inteligencją dopiero się formuje.
Skala adaptacji: AI weszło już do większości firm
Z badania Intrum European Payment Report 2026 (EPR) wynika, że 64% polskich firm korzysta już z narzędzi AI w zarządzaniu płatnościami. Wśród pozostałych przedsiębiorstw większość planuje takie wdrożenie, a jedynie 7% nie przewiduje żadnych działań[3].
Tempo napędza presja konkurencyjna: 43% firm przyznaje, że bez narzędzi AI w procesach back-office (wewnętrznej obsłudze administracyjno-finansowej) szybko zostanie w tyle za rywalami[4]. Wynik ten trzeba jednak czytać szerzej.
Według Eurostatu odsetek firm w UE korzystających z AI wzrósł z 13,5% w 2024 r. do 20% w 2025 r.[5], a w skali całej gospodarki Polska wciąż nadrabia dystans – zajmuje 24. miejsce wśród 27 państw UE w indeksie cyfryzacji DESI (Digital Economy and Society Index)[6].
Wysoki wynik w badaniu Intrum bierze się stąd, że ankietowano firmy na co dzień zarządzające należnościami, gdzie automatyzacja przynosi najszybsze efekty.
Gdzie AI daje realne oszczędności?
Firmy korzystające z AI w finansach oszczędzają średnio 4,7 godziny tygodniowo na obsłudze płatności i należności[7] – w skali roku to ponad 240 godzin, niemal półtora miesiąca pracy na pełen etat. Najczęściej raportowane korzyści to redukcja opóźnień w płatnościach i wzrost efektywności (po 28%) oraz lepsza analiza danych (18%)[8]. Dla polskich firm AI nie jest więc eksperymentem wizerunkowym, lecz narzędziem o odczuwalnym wpływie na pracę działów finansowych.
– Polskie firmy widzą w sztucznej inteligencji realne narzędzie operacyjne, a nie chwilowy trend. Blisko dwie trzecie z nich wierzy, że rozwój AI znacząco poprawi ich zdolność zarządzania nieterminowymi płatnościami, podobnie jak w całej Europie. Wyzwaniem pozostaje przełożenie tego przekonania na zgodność z regulacjami[9] – komentuje Andżelika Jaroszewska, ekspertka Intrum.
Luka regulacyjna: technologia wyprzedza znajomość prawa
Najważniejsze napięcie dotyczy regulacji. Choć z AI korzysta już 64% firm, dobrą znajomość wymogów AI Act deklaruje tylko co trzecia z nich, a 58% przyznaje, że może mieć trudności z zapewnieniem pełnej zgodności[10]. Nie jest to wyłączne polski problem – europejskie odsetki są niemal identyczne (37% i 56%), więc luka między tempem wdrożeń a znajomością prawa ma charakter ogólnoeuropejski.
Nastroje wobec regulacji są ambiwalentne: 46% firm uważa, że nowe przepisy o AI ograniczą ich zdolność do wprowadzania innowacji, ale 35% chciałoby regulacji jeszcze surowszych niż obecny AI Act[11].
Czas na dostosowanie się kurczy. Unijne rozporządzenie weszło w życie w sierpniu 2024 r., a od sierpnia 2026 r. zacznie w pełni obowiązywać, obejmując też firmy używające AI w płatnościach[12]. Równolegle Polska wdraża własną ustawę o systemach sztucznej inteligencji, przyjętą przez Radę Ministrów w marcu 2026 r., która powołuje krajowy organ nadzoru – Komisję Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji[13]. Firmy, które nie nadrobią wiedzy regulacyjnej, ryzykują niezgodność z prawem, sankcje i utratę zaufania kontrahentów.
Bariera kompetencji: sama technologia nie wystarczy
Wdrożenie AI to nie tylko kwestia technologii, ale i ludzi, którzy potrafią ją wykorzystać. 48% firm przyznaje, że ma w zespole zbyt mało kompetencji, by realnie skorzystać z możliwości sztucznej inteligencji[14]. Z tym samym problemem mierzy się większość firm w Europie (55%).
Wąskim gardłem nie jest więc technologia, lecz dostęp do specjalistów, którzy przełożą ją na konkretne procesy. Bez nich nawet najlepsze narzędzia pozostają niewykorzystane, a inwestycje w AI nie zwracają się.
Narzędzie analityczne, nie pierwsza linia kontaktu z klientem
W praktyce polskie firmy traktują AI przede wszystkim jako wsparcie analityczne w back-office, a nie jako narzędzie pierwszego kontaktu z klientem. Tylko 28% z nich częściej polega na sztucznej inteligencji w komunikacji z kontrahentami, a 19% sądzi, że klienci są szczersi w rozmowach o finansach z AI niż z ludźmi[15]. Ta powściągliwość wynika z obaw: 44% firm martwi się, że użycie AI w płatnościach może je narazić na ryzyko, takie jak naruszenie prywatności danych[16].
Swoistą granicę technologii najlepiej widać w rozmowach z zadłużonymi klientami.
– Odzyskiwanie należności to często rozmowa o trudnej sytuacji życiowej. Trzeba zrozumieć położenie drugiej strony, okazać empatię i wspólnie znaleźć rozwiązanie możliwe do udźwignięcia, a tego algorytm nie zastąpi. Część klientów, zwłaszcza młodszych, woli z kolei załatwiać takie sprawy cyfrowo, bez kontaktu z człowiekiem. Dlatego AI najlepiej sprawdza się jako wsparcie zespołu, a nie jego zastępstwo – dodaje Andżelika Jaroszewska, ekspertka Intrum.
Mimo tych zastrzeżeń trend pozostaje wzrostowy: 60% firm korzystających już z AI planuje zwiększyć skalę zastosowań[17], a szerszy kontekst cyfryzacji polskich firm potwierdzają dane Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości[18].
Sztuczna inteligencja będzie więc stawać się integralną częścią procesów finansowych. Pytanie więc nie brzmi już, czy, ale jak szybko i jak odpowiedzialnie firmy ją wdrożą, godząc wymogi regulacyjne z ludzkim wymiarem rozmów o pieniądzach.