Rzemiosło, które zbudowało Łódź. Określenie „przemysł lekki” w żaden sposób nie przystaje do warunków pracy tkaczek
Rzemiosło, które zbudowało Łódź. Określenie „przemysł lekki” w żaden sposób nie przystaje do warunków pracy tkaczek
Już w najbliższą sobotę będziemy obchodzić Dzień Tkaczki. Choć włókiennictwo to jedna z gałęzi przemysłu lekkiego, warunki pracy w XIX-wiecznych tkalniach mogą szokować. Kilkunastogodzinne zmiany w hałasie dochodzącym do 120 decybeli, w temperaturze przekraczającej 30 stopni były codziennością tkaczek. Przemysł włókienniczy jeszcze w 1970 r. zatrudniał ponad 430 tysięcy osób. Dziś to zaledwie 10 proc. tej liczby, a pozostałości dawnych zakładów coraz częściej przekształcane są w przestrzenie mieszkalne, biurowe i handlowe. Tak dzieje się w Łodzi, gdzie na terenie największej tkalni w Królestwie Polskim zbudowanej przez Karola Scheiblera powstaje Nowa Tkalnia. Jak sytuacja tkaczek zmieniała się na przestrzeni wieków i jaka przyszłość czeka ten zawód?
Ziemia obiecana. Tkaczki a sprawa łódzka
Łódź i jej okolice to kolebka polskiego przemysłu włókienniczego. Pierwszą manufakturą na Księżym Młynie była przędzalnia fabrykanta Krystiana Wendischa. W 1854 roku do Łodzi dotarł Karol Scheibler. Jego przemysłowe imperium rozciągało się od ulicy Piotrkowskiej do ulicy Konstytucyjnej, zajmując ponad 500 hektarów powierzchni, co stanowiło kilkanaście procent ówczesnego terytorium miasta.
- Określenie „przemysł lekki” w żaden sposób nie przystaje do warunków pracy tkaczek – mówi Marcin Gawryszczak, kierownik Działu Przemysłu Włókienniczego w Centralnym Muzeum Włókiennictwa. – Hałas w tkalni dochodził do 120 decybeli, co utrudniało porozumiewanie się, a przebywanie w takich warunkach przez nawet 12-14 godzin uszkadzało słuch. W tkalniach panowała wysoka, sięgająca trzydziestu pięciu stopni Celsjusza temperatura. Sztucznie zwiększano też wilgotność w pomieszczeniach, co miało na celu ograniczenie ryzyka pożarowego. Bawełniany pył szkodził układowi oddechowemu, a dodatkowym niebezpieczeństwem były nieosłonięte pasy transmisyjne, które były niekiedy sprawcami trwałych okaleczeń, a nawet śmierci. Praca w pozycji stojącej, w pochyleniu, na niedoświetlonych stanowiskach, opary substancji chemicznych, wszystkie te czynniki sprawiały, że praca w tkalniach była bardzo ciężka i niebezpieczna – tłumaczy.
Po drugiej wojnie światowej Łódź ugruntowała swoją pozycję jako centralny ośrodek przemysłu włókienniczego. Sektor przemysłowy w 1970 zapewniał zatrudnienie przeszło 180 tysiącom mieszkańcom ówczesnego województwa łódzkiego, co stanowiło niemal równo połowę ogółu osób aktywnych zawodowo. W 1977 roku łódzkie zakłady odpowiadały za ponad 43 proc. polskiej produkcji tkanin bawełnianych oraz 32 proc. wełnianych jedwabnych, a sektor był źródłem utrzymania co trzeciego mieszkańca osiemsettysięcznego miasta. Polski przemysł włókienniczy swój szczyt produkcji osiągnął na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, przekraczając 700 milionów metrów bieżących tkanin – niemal dwukrotność odległości dzielącej Ziemię od Księżyca. Załogi łódzkich zakładów włókienniczych zapisały się w historii PRL: 30 lipca1981 roku ulicą Piotrkowską przeszedł słynny marsz głodowy, największy protest po sierpniu 1980 roku, który zgromadził kilkadziesiąt tysięcy uczestników, a 13 czerwca 1987 roku z włókniarkami spotkał się papież Jan Paweł II.
- Historia „Unionteksu” wciąż pozostaje żywa. Zdajemy sobie sprawę z jej znaczenia dla dziesiątek tysięcy Łodzian, dlatego do realizacji Nowej Tkalni podchodzimy z szacunkiem i troską. Centralny Pasaż Włókniarek, który stanowi oś naszego projektu, będzie formą upamiętnienia wysiłku wkładanego przez lata przez załogę zakładów – mówi Katarzyna Ostrowska.
Integralna część tożsamości Łodzi
Choć złoty wiek łódzkiego włókiennictwa jest już tylko wspomnieniem, jego znaczenie dla tożsamości miasta i jego mieszkańców jest niebagatelne. Łodzianie na różne sposoby wracają do dziedzictwa „Ziemi obiecanej”, a na mapie miasta bez problemu znajdziemy ślady fabrykanckiej historii, np. Aleję Włókniarzy, ulicę Włókienniczą czy Rynek Włókniarek Łódzkich. O przemysłowe dziedzictwo dbają też instytucje takie, jak Centralne Muzeum Włókiennictwa, które posiada jedną z najbogatszych kolekcji tkaniny artystycznej na świecie. Pozostałości dawnych zakładów włókienniczych stanowią cenne zabytki i przyciągają turystów. Tak jest chociażby w przypadku znajdującego się w Łodzi Księżego Młyna.
- Charakterystyczna, kojarząca się jednoznacznie z Księżym Młynem czerwona cegła była świadkiem rozkwitu Scheiblerowskiego imperium – mówi Katarzyna Ostrowska, dyrektor sprzedaży Linesa Investments. – Przygotowując koncepcję architektoniczną Nowej Tkalni, postanowiliśmy maksymalnie wyeksponować historyczne budynki portierni, największej w Królestwie Polskim, zajmującej trzy hektary tkalni, kotłowni i maszynowni. Odrestaurowana portiernia doczekała się nominacji w trzeciej edycji konkursu RenOwacje, a w dalszych etapach przywrócimy dawny blask pozostałym zabytkom. Przewidziane w projekcie przestrzenie publiczne o powierzchni przekraczającej 20 000 metrów kwadratowych pozwolą podziwiać je z bliska – dodaje.
Jedno z najstarszych rzemiosł. Jak zmieniało się tkactwo na przestrzeni wieków?
Obchodzone w pierwszą sobotę października święto to inicjatywa Urszuli Wolskiej, dyrektor Muzeum Dawnej Wsi „Domek Tkaczki” w Bliżynie (woj. świętokrzyskie). Data nie jest przypadkowa – nazwa dziesiątego miesiąca w roku pochodzi od słowa paździerze, które oznacza odpadki powstałe przy obróbce lnu.
Sama historia tkactwa może sięgać nawet 30 000 lat przed naszą erą. Przy stanowisku archeologicznym nieopodal czeskiej wsi Věstonice odnaleziono pozostałości tkanin, które prawdopodobnie powstały 25-27 tysięcy lat temu. Inne świadectwa pracy tkaczek odnaleziono m.in. w jaskini Guitarrero w Peru, na tureckim stanowisku archeologicznym Çatalhöyük, w egipskim Fayum i nieopodal Titusville na Florydzie. W prasłowiańskich wierzeniach funkcjonowała nawet opiekunka tkactwa, bogini Mokosz.
Historycznie rzemiosło to było zajęciem przypisywanym kobietom. Tkaniny były wytwarzane w gospodarstwach domowych, najczęściej na własny użytek, choć niekiedy stanowiły źródło dodatkowego dochodu, a domostwa często organizowano wokół krosien. Z czasem dokonano podziału pracy, a z obowiązków historycznie przynależnych jednej osobie wyodrębniły się zawody takie, jak gręplarz, prządka czy folusznik. Pracę tkaczek usprawniło skonstruowanie kołowrotka. Czternastowieczny wynalazek szybko się upowszechnił i trafił „pod strzechy”, a umiejętność tkania pozostała wśród kobiet powszechna aż do połowy XX wieku.
Osiągnięcia techniczne XVIII i XIX wieku zrewolucjonizowały sposób wytwarzania tkanin. Pierwsze krosno mechaniczne zostało opracowane w 1784 roku przez Edmunda Cartwrighta . Gdy w 1786 wynalazca udał się do Manchesteru, aby przyjrzeć się pracy tkaczy i udoskonalić swoje mechaniczne krosno, pracownicy manufaktur błyskawicznie zorientowali się, jaki los czekałby ich, jeśli maszyna faktycznie byłaby w stanie wykonywać powierzone jej zadania. Kilkadziesiąt lat później zorganizowani angielscy robotnicy próbowali zatrzymać bieg rewolucji przemysłowej, niszcząc maszyny fabrykantów. Nazywano ich luddystami, od nazwiska ich (być może fikcyjnego) przywódcy, Neda Ludda. W odpowiedzi na bunt 1812 roku brytyjski parlament uchwalił Frame-Breaking Act. Ustawa umożliwiła karanie niszczenia maszyn śmiercią, a do historii parlamentaryzmu przeszła obrona luddystów wygłoszona przez Lorda Byrona.
Mindfulness i produkty „z duszą”. Kto dziś sięga po technikę tkania?
Dziś tradycyjne tkactwo pozostaje domeną pasjonatów i ludzi, którzy szukają relaksującego, wyciszającego hobby. Rzemieślnicy podtrzymują regionalne tradycje, wykonują unikalne elementy garderoby i wystroju wnętrz oraz prowadzą warsztaty dla osób, które chcą zdobyć nowe umiejętności. Sama produkcja wyrobów tekstylnych w 2022 roku stanowiła źródło zatrudnienia ok. 44 tysięcy pracowników.
Zmiana struktury gospodarki po 1989 roku pociągnęła za sobą zmianę funkcji poprzemysłowych obszarów. Dobrym przykładem takiej transformacji jest Księży Młyn, który przez ostatnie dwie dekady całkowicie odmienił swoje oblicze. W miejscu pozostałości po łódzkich zakładach włókienniczych powstały nowe mieszkania, lokale usługowe i przestrzenie biurowe, a zabytki zostały poddane renowacji. Poprzemysłowe zabytki, takie jak Manufaktura czy lofty „U Scheiblera” stały się w ostatnich latach symbolami miasta. Kolejną dużą rewitalizacją, która uzupełni popularną łódzką trasę spacerową „Koci Szlak”, będzie wchodząca niegdyś w skład Imperium Scheiblera Nowa Tkalnia.
- Nowa Tkalnia wpisuje się w szerszy trend nadawania nowych funkcji pofabrycznym terenom – mówi Katarzyna Ostrowska. – Naszą rolą jest stworzenie przyjaznej, otwartej na miasto przestrzeni, która wpisze się w wyjątkowy charakter Księżego Młyna i będzie atrakcyjnym miejscem do życia – dodaje.
W Dzień Tkaczki warto poświęcić chwilę na zagłębienie się w historię tego jakże znaczącego dla ludzkości rzemiosła i poszukać jego śladów w najbliższym otoczeniu. Niekoniecznie musimy w tym celu odwiedzać muzeum. Możemy przejrzeć rodzinne archiwa i porozmawiać ze starszymi krewnymi, dla których wspomnienie wielkich zakładów włókienniczych lub chałupniczego wytwarzania tkanin wciąż może być żywe. O kulturowym znaczeniu tkactwa przypomną nam greckie mity o Arachne, która rzuciła wyzwanie Atenie w konkursie tkackim oraz o Tezeuszu, któremu utkana przez Ariadnę nić pozwoliła wydostać się z labiryntu Minotaura.
O Nowej Tkalni
Na terenie zajmowanym historycznie przez słynną „Tkalnię Papieską” powstają nowe budynki mieszkalne i lokale handlowo-usługowe. Inwestor zapowiada otwarty charakter tego miejsca: dostępne dla wszystkich przestrzenie publiczne o powierzchni przekraczającej 20 000 metrów kwadratowych z centralnym Pasażem Włókniarek, które pozwolą zobaczyć z bliska zabytkowe, odrestaurowane budynki dawnych zakładów Scheiblera oraz rozległy park. Inwestycja będzie powstawać w czterech etapach, a pierwszym z nich będą trzy nowe budynki mieszkalne z lokalami usługowymi przy skrzyżowaniu ulic Kilińskiego i Milionowej. Znajdzie się w nich 119 mieszkań, a w elewacje budynków od strony Milionowej wpisane zostaną zabytkowe mury zakładów.