Ponad 20 tysięcy Polaków ogłosiło upadłość konsumencką w 2025 roku. W jakiej sytuacji można to zrobić i kiedy opłaca się skorzystać z tej możliwości?
Ponad 20 tysięcy Polaków ogłosiło upadłość konsumencką w 2025 roku. W jakiej sytuacji można to zrobić i kiedy opłaca się skorzystać z tej możliwości?
Rok 2025 okazał się rekordowy pod względem liczby ogłoszonych upadłości konsumenckich – w całej Polsce było ich 21 266. Zamiast bić na alarm, eksperci zarządzania wierzytelnościami wolą mówić o pewnej stabilizacji, bo łączna liczba przypadków wzrosła o zaledwie kilkadziesiąt w ujęciu rocznym[1]. Nadal jednak mamy do czynienia z niepokojącym zjawiskiem, które może świadczyć o kondycji finansowej polskich gospodarstw domowych i naszej kulturze płatniczej. Z jakimi konsekwencjami wiąże się upadłość konsumencka, kto sięga po to narzędzie najczęściej i czy każdy może z niego skorzystać?
Kto najczęściej ogłasza upadłość konsumencką?
Upadłość konsumencka to rozwiązanie dla osób fizycznych, które nie prowadzą działalności gospodarczej, i straciły zdolność do bieżącego regulowania swoich zobowiązań. Drogą do ogłoszenia upadłości jest postępowanie sądowe, w którym sąd uważnie analizuje majątek, wpływy i zobowiązania dłużnika oraz może umorzyć część lub całość jego zadłużenia. Upadłość konsumencką można ogłosić nie częściej niż raz na dziesięć lat.
Dane o postępowaniach upadłościowych dostępne są na stronie Krajowego Rejestru Zadłużonych, a ich źródłem jest Ministerstwo Sprawiedliwości. Na ich podstawie można nakreślić profil osoby, która ogłasza upadłość konsumencką: ma od 30 do 49 lat (ta grupa wiekowa odpowiada za nieco ponad połowę wszystkich przypadków), to częściej mężczyzna niż kobieta (odpowiednio 54,2 proc. i 45,8 proc.), zamieszkały na Mazowszu lub na Śląsku – z tych dwóch regionów pochodzi niemal 30 proc. przypadków ogłoszonych w 2025 roku upadłości[2]. Warto dodać, że w przeliczeniu na liczbę mieszkańców, liderem w tej statystyce jest województwo kujawsko-pomorskie[3]. Od profilu dłużnika istnieją jednak liczne odstępstwa, a przypadki są bardzo różnorodne. W 2025 roku najstarszy dłużnik, który ogłosił upadłość konsumencką, miał 94 lata, a najmłodszy – 12[4].
- Niepokoić może udział seniorów w ogóle przypadków – mówi Mateusz Kostkowski, ekspert w zajmującej się zarządzaniem wierzytelnościami firmy Intrum. - Osoby, które ukończyły sześćdziesiąty rok życia, odpowiadają za ponad jedną piątą ogłoszonych w zeszłym roku upadłości konsumenckich. Wzrost kosztów życia, począwszy od czynszów i rachunków a energię, przez żywność, lekarstwa i niewielką dostępność wizyt u lekarzy-specjalistów w publicznym systemie ochrony zdrowia, z pewnością miał wpływ na sytuację finansową starszych Polaków. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że żyjemy w starzejącym się społeczeństwie, to w najbliższych latach ubóstwo emerytów i ich niewypłacalność może stać się jednym z pilniejszych problemów społecznych - dodaje.
Nastroje konsumentów w Polsce. Skąd bierzemy pieniądze, gdy brakuje nam na rachunki?
Jak wynika z badania European Consument Payment Report opublikowanego przez Intrum[5], 7 na 10 Polaków nie zgłasza trudności z zapłatą rachunków i zobowiązań na czas. - Od 2020 roku obserwujemy poprawę kondycji finansowej gospodarstw domowych, widać tu wyraźną tendencję wzrostową. Polacy, którzy mają problem z bieżącą obsługą zobowiązań, sięgają przede wszystkim po debet na rachunku bankowym – z tego rozwiązania w 2024 roku skorzystało choć raz 27 procent respondentów, którzy napotkali trudności ze spłatą rat. Niespełna piętnaście procent tej grupy przyznaje, że sięgnęło po to narzędzie przynajmniej dziesięciokrotnie, czyli regularnie „roluje” swoje zobowiązania - tłumaczy Mateusz Kostkowski, ekspert Intrum.
Przyczyny, dla których się zadłużamy, są bardzo zróżnicowane. Dla co dziesiątego Polaka skorzystanie z zewnętrznych środków było życiową koniecznością, 8 proc. zaciągnęło zobowiązania na pokrycie podstawowych kosztów życia, a 15 proc. respondentów jako odpowiedź na sytuację kryzysową związaną z nieoczekiwanym wydatkiem[6]. - Niepokoić może dość liczna, odpowiadająca za 14 proc. wskazań, grupa osób, które zadłużyły się na luksusową konsumpcję. W tej kategorii zdecydowanie przodują „zetki”, a więc ludzie urodzeni pomiędzy 1995 a 2010 rokiem – co piąty badany przedstawiciel tego pokolenia kupił wycieczkę czy gadżet technologiczny, na który tak naprawdę nie mógł sobie pozwolić, korzystając z kredytu[7] - mówi Mateusz Kostkowski, ekspert Intrum.
Upadłość konsumencka: ostateczność czy nowy początek?
Gwałtowny wzrost liczby ogłaszanych upadłości konsumenckich wynika wprost z nowelizacji ustawy o prawie upadłościowym z 24 marca 2020 roku. Wprowadzona zmiana zniosła konieczność dokonania moralnej oceny postępowania dłużnika już na wstępnym etapie procedury[8], co umożliwiło większej liczbie osób ubieganie się o „nowy start”. Wyraźnie widać to w gromadzonych statystykach: w 2019 roku, tuż przed nowelizacją, mieliśmy niespełna osiem tysięcy ogłoszonych upadłości konsumenckich, rok później ponad trzynaście tysięcy, a bariera dwudziestu tysięcy przypadków po raz pierwszy została przekroczona w 2023 roku[9]. Od 2023 doświadczamy pod tym względem pewnej stabilizacji, liczba przypadków wzrasta bardzo nieznacznie.
Co sprawia, że Polacy mają problem z terminową spłatą swoich zobowiązań? - Co drugi respondent wskazuje na wysokie koszty życia, a jeszcze w 2024 roku było to ponad 80 procent wskazań. Dla przeszło czterdziestu procent badanych problemem są nieoczekiwane wydatki, które potrafią nagle „wywrócić do góry nogami” domowy budżet, i to sygnał, że Polacy mogą nadmiernie się zadłużać i żyć „od dziesiątego do dziesiątego”, bez nawyku oszczędzania. Co szósty ankietowany wskazuje, że nie docenił wpływu odsetek i opłat bankowych na wysokość raty - dlatego tak ważne jest uważne czytanie zawieranych umów kredytowych[10] – mówi Mateusz Kostkowski, ekspert Intrum.
„Finansowy restart”, za jaki często uchodzi ogłoszenie upadłości konsumenckiej, ma poważne konsekwencje, i warto dobrze przemyśleć rozpoczęcie tej procedury, traktując ją raczej jako „ostatnią deskę ratunku”, a nie cudowne lekarstwo na problemy z osobistymi finansami.
Na potrzeby takiego postępowania konieczne jest przygotowanie dwóch zestawień: wyceny posiadanych nieruchomości i majątku ruchomego oraz określenie naszych źródeł dochodu, a także zobowiązań dłużnika – tu pomocny będzie Raport BIK[11]. Rezultatem postępowania upadłościowego będzie narzucenie planu spłaty zobowiązań oraz, w niektórych przypadkach, decyzja sądu w sprawie umorzenia długów. Warto pamiętać, że nie każda upadłość kończy się całkowitym umorzeniem zadłużenia – taka sytuacja możliwa jest tylko wtedy, gdy wnioskodawca w ogóle nie posiada ruchomości i nieruchomości, które dałoby się spieniężyć na poczet zobowiązań. Podczas trwania postępowania dłużnik traci zdolność do dysponowania majątkiem: niemożliwe jest zaciąganie kolejnych zobowiązań, przepisanie majątku na członków rodziny ani sprzedaż rzeczy ujętych w wykazie. Konsekwencje upadłości to likwidacja majątku (z wyłączeniem przedmiotów osobistych oraz niezbędnych do życia, jak np. łóżko czy lodówka) oraz wpis w BIK, który widnieje w serwisie przez dziesięć lat od dnia ogłoszenia upadłości konsumenckiej[12]. Taka adnotacja może skutecznie utrudnić starania o kredyt, pożyczkę czy zakup na raty, a instytucje finansowe mogą wymagać od nas dodatkowego zabezpieczenia takiego finansowania, np. w formie poręczenia.
Co możemy zrobić, żeby uniknąć nadmiernego zadłużenia?
- Dbałość o domowe finanse ma trzy główne filary – wyjaśnia Mateusz Kostkowski, ekspert Intrum. – Pierwszy z nich to kontrola nad wpływami i wydatkami. Analizujmy transakcje w aplikacji bankowej lub załóżmy specjalny arkusz kalkulacyjny i zobaczmy, czy nie wydajemy pieniędzy np. na subskrypcje, z których nie korzystamy. To pozornie nie są duże kwoty, ale w skali miesiąca czy roku mogą stanowić sporą sumę. Drugim filarem są oszczędności. Częstą przyczyną popadnięcia w spiralę zadłużenia są niespodziewane wydatki, związane np. z pogorszeniem się stanu zdrowia członka rodziny czy awarią samochodu lub innego urządzenia. Poduszka finansowa, która pozwala na pokrycie przynajmniej równowartości trzymiesięcznych kosztów utrzymania, to środki, po które możemy w takiej sytuacji sięgnąć. Jeśli mamy problem z regularnym oszczędzaniem, ustawmy zlecenie stałe na osobne konto, na które będzie wpływać np. 10% naszej wypłaty. Ostatnią kwestią jest kontrola zadłużenia. Przyjmuje się, że nasze miesięczne zobowiązania nie powinny przekraczać 40 procent domowego budżetu. Regularnie spłacajmy raty, żeby uniknąć dodatkowych odsetek i starajmy się unikać płatności odroczonych, jeśli kupowany w ten sposób przedmiot nie jest nam niezbędny – dodaje.
W 2004 roku, podczas dorocznego zebrania udziałowców Berkshire Hathaway, Warren Buffet udzielił trzech porad jednemu z uczestniczących w wydarzeniu akcjonariuszy. Słynny inwestor przestrzegał nastolatka przed popadnięciem w długi, mówiąc, że perspektywa wydawania większej ilości pieniędzy może być kusząca, ale warto się jej oprzeć. Buffet regularnie otrzymywał wiadomości od osób, które popadły w poważne kłopoty finansowe, i jego odpowiedzią często była zachęta do skorzystania z prawa do ogłoszenia upadłości[13]. Gdy nie widać światełka w tunelu, czasem lepiej jest po prostu zacząć od nowa, a z obecnego położenia wyciągnąć jak najwięcej wniosków na przyszłość.
[1] https://www.coig.com.pl/2025-upadlosc-konsumencka.php
[2] tamże
[3] https://mycompanypolska.pl/artykul/polacy-bankrutuja-na-potege-rekordowa-liczba-upadlosci-konsumenckich/19742
[4] tamże
[5] Intrum, „European Consument Payment Report”, Q1a
[6] Intrum, „European Consument Payment Report”, Q2d
[7] tamże
[8]https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20030600535/U/D20030535Lj.pdf
[9] https://www.coig.com.pl/2025-upadlosc-konsumencka.php
[10] Intrum, „European Consument Payment Report”, Q5
[11] https://www.bik.pl/poradnik-bik/jak-wyglada-upadlosc-konsumencka-w-praktyce
[12] tamże
[13] https://www.cnbc.com/2018/05/08/3-tips-buffett-and-munger-once-gave-a-14-year-old-shareholder.html