Lightscape

1 lutego 2017, 09:38, LightscapeColumna Medica

Lagom, Kaizen i 66 dni – czyli jak zmienić cel w działanie

O tym, że jesteśmy wytrwali w wyznaczaniu sobie celów i w dużej mierze niekonsekwentni w osiąganiu tych założeń, już wiemy. Wskazują na to statystki. Jak wynika z badań CBOS, przeprowadzonych na koniec 2016 roku, tylko niespełna 10% Polaków realizuje wcześniej postawione zadania, pozostali rezygnują już na początku. Dlaczego? Zbyt ambitny cel nas paraliżuje, przez co często pozostaje tylko w sferze pragnień. A o czym marzymy najczęściej? Według najnowszych badań, o uprawianiu sportu (36%), redukcji masy ciała (25%) i zdrowszej diecie (19%). Chcemy poprawić wygląd i czuć się lepiej. W tym wszystkim brakuje nam jednak odpowiedniej równowagi, konsekwencji i sprawdzonej metody, która pomoże wypracować zdrowe nawyki, a następnie zamienić je w styl życia.

Lagom – czyli złoty środek

Łacińskie, aurea mediocritas i duńskie słowo lagom posiadają wspólne założenie – we wszystkim szukaj złotego środka. Lagom w dosłownym tłumaczeniu oznacza „nie mniej, nie więcej”. Dotyczy to nie tylko sfery zawodowej i wykonywanych obowiązków. Równowaga i umiar to podstawa aktywnego i zdrowego życia.

- Jeżeli mamy od czegoś zacząć, to warto rozpocząć od budowania równowagi w naszym życiu. Stabilność daje nam niezwykły komfort i pozwala prawidłowo funkcjonować. Filozofia umiarkowania, jaką jest lagom, to przede wszystkim dbanie o to, by nie przesadzić w żadną stronę. Odpowiednią ilość czasu spędzamy w pracy i z rodziną, otaczamy się tylko potrzebnymi rzeczami, jesteśmy usatysfakcjonowani z tego, co mamy i nie zazdrościmy. Kiedy osiągamy równowagę, stajemy się silniejsi. Możemy wybierać nowe cele i je osiągać – mówi Marta Rolnik-Warmbier, psycholog Columna Medica.

Kaizen – czyli małymi krokami do celu

Uprawianie sportu, utrata wagi i odpowiednia dieta – większość postanowień charakteryzuje fakt, że trudno osiągnąć je w krótkim czasie. Specyfikę wyzwania i brak prawidłowego planowania wymagającego konsekwencji sprawia, że szybko się zniechęcamy. Tymczasem warto postawić na jeden cel i rozłożyć go na czynniki pierwsze. W myśl metody Kaizen, powinniśmy skupić się na mniejszych rzeczach, które pomogą nam osiągnąć zamierzony efekt.

- Jeżeli chcemy zmienić sposób żywienia, nie możemy postępować radykalnie i drastycznie, licząc na szybki efekt. Najlepszym wyjściem jest metoda małych kroków. Punktem wyjścia powinna być konsultacja z dietetykiem wykonanie podstawowych badań krwi, a niejednokrotnie także mikroflory jelit czy testów na alergię pokarmową. To bardzo ważny element na drodze do naszego celu, bo pozwala precyzyjnie określić, w jakim stanie jest nasz organizm i jakie składniki pożywienia mu szkodzą. Kolejnym krokiem jest dobranie właściwie zbilansowanej diety, która dostarczy naszemu organizmowi energię, poprawi metabolizm i zadba o prawidłowe funkcjonowanie. Metodą małych kroków możemy poprawić sposób odżywiania, a przy tym pozbyć się kilku kilogramów – mówi Justyna Walerowska-Madej, dietetyk Columna Medica.

Jednorazowe działanie rzadko przynosi oczekiwane rezultaty, a próba zbyt szybkiego wprowadzenia drastycznych zmian może być niekorzystna dla zdrowia. Wiedzą o tym osoby, które schudły w bardzo krótkim czasie i zmagały się z efektem jo-jo. To nie stracone kilogramy a konsekwencja w dalszym przestrzeganiu zdrowych zachowań, determinuje sukces diety. Nie powinna być postrzegana jako czasowe restrykcje, lecz jako jeden z elementów stylu życia. Wyeliminowanie niektórych przyzwyczajeń może pomóc nam w stopniowym osiąganiu celów, ale nie obędzie się też bez wdrażania innych nawyków, w tym systematycznego ruchu.

66 dni na wypracowanie konsekwencji

Według teorii budowania nawyków stworzonej przez badaczy z University College London, potrzebujemy około 66 dni do zautomatyzowania nowego zachowania. Początki zazwyczaj postrzegane są bardzo optymistycznie, ponieważ jesteśmy zmotywowani, a wyobrażenie „nowych siebie” dostarcza dodatkowy impuls. Kiedy jednak nie widzimy wyraźnych efektów, szybko się zniechęcamy, najczęściej obarczając winą słomiany zapał. Niesłusznie. Z silną wolą jest jak z mięśniami – im częściej pracujemy nad jej kondycją, tym jest silniejsza. Wzmacnianiu naszej determinacji sprzyjają nowe technologie. Innowacyjne urządzenia i aplikacje na bieżąco monitorują nasze postępy, jednocześnie zwiększając wolę walki.

Mobilny wspomagacz

Badają tętno, prędkość, tempo, dystans, czas i liczbę spalanych kalorii, a tryb wielodyscyplinowy umożliwia monitorowanie biegu, jazdy na rowerze czy pływania. Aplikacje mobilne, bo o nich mowa, poprzez stałe przekazywanie informacji o efektach wykonanej pracy, stanowią skuteczne narzędzie w budowaniu konsekwencji.

- Tego typu aplikacje ze względu na swoją mobilność stanowią coraz częstsze wsparcie w realizacji planów treningowych. Oczywiście aplikacje nigdy nie zapewnią fachowej rady doświadczonego eksperta, który dobiera treningi do indywidualnych możliwości uwzględniając szereg czynników, które program nie jest w stanie zweryfikować. Z moich obserwacji wynika, że takie rozwiązania służą doskonale do monitorowania postępów i weryfikowania dzięki nim planów treningowych. Coraz więcej trenerów personalnych zaleca tego typu rozwiązania. Nie bez znaczenia jest tutaj również aspekt społecznościowy. Dzielenie się swoimi wynikami na portalach, bądź rywalizacja z innymi użytkownikami aplikacji, silnie motywuje do dalszych działań. Jak widać grywalizacja w fitnessie sprawdza się doskonale – dodaje Witold Gluck, trener personalny Columna Medica.

Ziarnko do ziarnka…

Myśląc o postanowieniach noworocznych warto pamiętać, że obrane przez nas cele powinny być klarowne i mierzalne. Zrezygnujmy ze „zdrowego odżywiania” na rzecz np. zamiany porannej kawy na wodę z cytryną, a sok z kartonu na ten świeżo wyciskany. Nasz organizm nie odczuje rygorystycznych zmian, a my stopniowo będziemy mogli wprowadzać kolejne nawyki, które po 66 dniach staną się dla nas stylem życia.